ROZDZIAŁ 9 :)
" CHYBA UMIEM CZYTAĆ MAPRĘ"
Kiedy się odwróciłam zobaczyłam dwa wielkie czarne samochody jadące za nami.
- Neymar patrz za nami. - powiedziałam z przerażeniem.
- Szlag... To paparazzi... Jak oni nas znaleźli?! - krzyknął zdenerwowany.
- Nie mam pojęcia Ney... Trzeba ich jakoś zgubić.
Neymar przyspieszył, przyspieszał coraz bardziej. Zaczynałam się bać.
- Neymar zwolnij! - zaczęłam krzyczeć. To nic nie dało. Jechał wciąż za szybko.
- Neymar do cholery zwolnij. - krzyczałam głośniej. To również nic nie dało. Spojrzałam w jego oczy. Nie wiem jak to się stało, ale z moich oczu popłynęła słona ciecz. Złapałam go za rękę.
- Ney proszę cię zwolnij! Dopiero co wyszłam ze szpitala, nie chcę tam wracać. - mówiłam a łzy po prostu mi leciały, ni z tąd ni z owąd. Brazylijczyk spojrzał na mnie i dopiero w tym momencie uświadomił sobie co do niego mówiłam. Natychmiast zwolnił.
- Słuchaj Jessica przepraszam! Strasznie przepraszam. Ja, ja nie wiem co się stało... Po prostu przepraszam. - powiedział zasmucony.
Nie odezwałam się i wzięłam do ręki mapę.
- Zaraz będzie skręt w prawo. Jakaś leśna dróżka. Zgubimy ich, a jak przyjadą wrócimy do domów. - powiedziałam smutnym głosem.
- Dobra. - odpowiedział niechętnie.
- To ta dróżka. Skręć! - krzyknęłam.
- Jesteś pewna? - zapytał wahając się.
- Chyba umiem czytać mapę? - odpowiedziałam stanowczo.
- Okej. - powiedział z grymasem. Skręciliśmy w tę dróżkę, nie było tam nic oprócz drzew i bagna, które zaczynało się jakieś 10 metrów od nas. Stanęliśmy. Siedząc w samochodzie zaczęliśmy rozmawiać.
- Jessica ja... Na prawdę przepraszam. Nie wiem co mnie opętało. Wybaczysz mi? - zapytał błagalnym tonem.
- Neymar musisz mi obiecać, że nigdy więcej tego nie zrobisz. Mam straszne przeżycie z samochodem, i nie chcę przeżywać tego po raz drugi. - odpowiedziałam smutno.
- Obiecuję. Nigdy więcej. Możesz mi o tym opowiedzieć? - zapytał.
- Przepraszam Neymar, ale nie uważam, że jesteśmy na tyle blisko, żeby mówić o takich rzeczach. - powiedziałam stanowczo.
- Dobrze rozumiem. Pamiętaj, że zawsze możesz na mnie liczyć i pogadać. - uśmiechnął się. - Dziękuję. - przytuliłam go. A on odwzajemnił gest. Staliśmy przez chwilę przytulni. Gdy nagle poczuliśmy, że coś jest nie tak. Przez okno wyszliśmy na dach samochodu i to co zobaczyliśmy nas oszołomiło.
- O cholera! - krzyknął Ney.
Świetny!<3
OdpowiedzUsuńTen rozdział przypomina mi urywek z 'Randa z Gwiazdą' :D
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny! <3
Cudny! Czekam na następny! O cholera jaki twój blog jest świetny!
OdpowiedzUsuńKurcze dziękuję! W sumie jak teraz to czytam to faktycznie to przypomina ten film. 😏✌👌😍
OdpowiedzUsuń