niedziela, 26 kwietnia 2015

ROZDZIAŁ 9 :) 
" CHYBA UMIEM CZYTAĆ MAPRĘ" 
Kiedy się odwróciłam zobaczyłam dwa wielkie czarne samochody jadące za nami. 
- Neymar patrz za nami. - powiedziałam z przerażeniem. 
- Szlag... To paparazzi... Jak oni nas znaleźli?! - krzyknął zdenerwowany. 
- Nie mam pojęcia Ney... Trzeba ich jakoś zgubić. 
Neymar przyspieszył, przyspieszał coraz bardziej. Zaczynałam się bać. 
- Neymar zwolnij! - zaczęłam krzyczeć. To nic nie dało. Jechał wciąż za szybko. 
- Neymar do cholery zwolnij. - krzyczałam głośniej. To również nic nie dało. Spojrzałam w jego oczy. Nie wiem jak to się stało, ale z moich oczu popłynęła słona ciecz. Złapałam go za rękę. 
- Ney proszę cię zwolnij! Dopiero co wyszłam ze szpitala, nie chcę tam wracać. - mówiłam a łzy po prostu mi leciały, ni z tąd ni z owąd. Brazylijczyk spojrzał na mnie i dopiero w tym momencie uświadomił sobie co do niego mówiłam. Natychmiast zwolnił. 
- Słuchaj Jessica przepraszam! Strasznie przepraszam. Ja, ja nie wiem co się stało... Po prostu przepraszam. - powiedział zasmucony. 
Nie odezwałam się i wzięłam do ręki mapę. 
- Zaraz będzie skręt w prawo. Jakaś leśna dróżka. Zgubimy ich, a jak przyjadą wrócimy do domów. - powiedziałam smutnym głosem. 
- Dobra. - odpowiedział niechętnie. 
- To ta dróżka. Skręć! - krzyknęłam.
- Jesteś pewna? - zapytał wahając się.
- Chyba umiem czytać mapę? - odpowiedziałam stanowczo. 
- Okej. - powiedział z grymasem. Skręciliśmy w tę dróżkę, nie było tam nic oprócz drzew i bagna, które zaczynało się jakieś 10 metrów od nas. Stanęliśmy. Siedząc w samochodzie zaczęliśmy rozmawiać. 
- Jessica ja... Na prawdę przepraszam. Nie wiem co mnie opętało. Wybaczysz mi? - zapytał błagalnym tonem. 
- Neymar musisz mi obiecać, że nigdy więcej tego nie zrobisz. Mam straszne przeżycie z samochodem, i nie chcę przeżywać tego po raz drugi. - odpowiedziałam smutno. 
- Obiecuję. Nigdy więcej. Możesz mi o tym opowiedzieć? - zapytał. 
- Przepraszam Neymar, ale nie uważam, że jesteśmy na tyle blisko, żeby mówić o takich rzeczach. - powiedziałam stanowczo. 
- Dobrze rozumiem. Pamiętaj, że zawsze możesz na mnie liczyć i pogadać. - uśmiechnął się. - Dziękuję. - przytuliłam go. A on odwzajemnił gest. Staliśmy przez chwilę przytulni. Gdy nagle poczuliśmy, że coś jest nie tak. Przez okno wyszliśmy na dach samochodu i to co zobaczyliśmy nas oszołomiło. 
- O cholera! - krzyknął Ney. 

4 komentarze:

  1. Ten rozdział przypomina mi urywek z 'Randa z Gwiazdą' :D
    Czekam na kolejny! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudny! Czekam na następny! O cholera jaki twój blog jest świetny!

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurcze dziękuję! W sumie jak teraz to czytam to faktycznie to przypomina ten film. 😏✌👌😍

    OdpowiedzUsuń