poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Rozdział 6 :)
"NIE, MŁODY. MÓWIŁAM, ŻE TO NIEMOŻLIWE."
- Aaale jakie dziecko? Ja nie byłam w żadnej ciąży! - powiedziałam zdenerwowana. 
- Była Pani! - wyniki nie kłamią... - powiedział poddenerwowany lekarz. 
- To jest nie możliwe panie doktorze! Po prostu nie możliwe! - mówiłam ze łzami w oczach. Neymar spojrzał na mnie z obrzydzeniem po czym wybiegł z sali. 
- Ney... Popopoczekaj! - mówiłam ze łzami w oczach, ale jego już nie było. 
- To był ojciec dziecka? - zapytał zmartwiony lekarz. 
- Nie! Ani on ani nikt inny! Nie możliwe żebym była w ciąży. 
- Jak to? - zapytał zdziwiony. 
- Raczej wiatropylna nie jestem... - powiedziałam w nerwach. 
- Może mi pani wytłumaczyć? - zapytał zdziwiony lekarz. 
- Ja... 
- Może pani dokończyć. Spokojnie. - powiedział z uśmiechem. 
- Ja po prostu jestem dziewicą, okej? - powiedziałam jednym tchem. 
- Ale jak to? To nie możliwe. Musimy powtórzyć badania... - powiedział zmartwiony lekarz. 
- Tak. Koniecznie. - powiedziałam trochę spokojniej. Tak jak powiedział lekarz tak zrobiliśmy. Powtórzyliśmy badania, wróciłam do sali i zaczęłam płakać... Dlaczego? Dlatego, że Ney się zdenerwował? Ale przecież ja go nawet nie lubię! Ale te jego oczy! Jessica co ty mówisz?! Nie możliwe! Nie podoba ci się! To nie możliwe! To zwykły podrywacz! Tak właśnie... To podrywacz! Nie lubię go! I nigdy nie lubiłam! Tak zostanie! Dobrze się stało z tymi badaniami. Ale dlaczego on się w ogóle zdenerwował?! Przecież nawet jakbym była w ciąży to co? Nie powinno go to obchodzić... Mam go gdzieś! Niech on wraca do tego swojego idealnego życia, do podrywania panienek, bawienia się nimi i łamania im serc. Nie wiem jak mój brat może go lubić?! Nie rozumiem... Właśnie mój brat, moja mama! Nie kontaktuję się z nimi już dwa dni... Wzięłam szybko telefon i wybrałam numer do mamy. Odebrała po pierwszym sygnale. 
- Cześć mamusiu! - powiedziałam ucieszona. 
- Jessica zabije cię! - powiedziała wściekła. 
- Ale za co? - zapytałam sfrustrowana.
- Nie odzywasz się od 2 dni Elena nie odbiera telefonów. Wiesz jak się z ojcem martwiliśmy? - była naprawdę wściekła. 
- Tak wiem. Przepraszam. Po prostu wiesz, to jest Barcelona, cały czas zwiedzam, a później spotykam się z przyjaciółką. Mam wakacje, a po za tym mam prawie 18 lat i nie musisz się o mnie tak martwić... Wszystko jest w porządku. - skłamałam. 
- Przepraszam, ale wiesz jaka ja jestem... Bardzo się martwię i tęsknię! Rozumiesz mnie? - mówiła już spokojna. 
- Rozumiem. Jesteś moją mamą. Też tęsknię. - na mojej twarzy pojawił się uśmiech. 
- Dawid chcę z tobą porozmawiać. Trzymaj. - oddała słuchawkę bratu. 
- Cześć młody, jak tam? - zapytałam. 
- U mnie wszystko ok, spotkałaś Neymara? - zapytał i iskrą nadziei. Momentalnie kiedy usłyszałam jego imię napłyneły mi do oczu łzy. 
- Nie, młody. Mówiłam, że to nie możliwe... - próbowałam ukryć smutek. 
- No trudno. Dobra siostra muszę kończyć pa. - powiedział i się rozłączył. Trochę mnie to zasmuciło, ale cóż... Do "mojej" sali wszedł lekarz i usłyszałam : "Przykro mi została pani zgwałcona"

3 komentarze: