Obudziłam się w szpitalu. Była przy mnie ta dziewczyna i dziecko.
- Cześć jestem Rafaella - powiedziała.
- Co się stało? - zapytałam.
- Lekarza ci wszystko opowie. Ja z małym będę czekać na korytarzu.
- Co? Poczekaj! Kim ty w ogóle jesteś? - zapytałam, ale Rafa już wyszła.
Rafa do kogoś zadzwoniła usłyszałam tylko "Neymar słuchaj, Davi miał wypadek." Podała adres szpitala i ten Neymar się rozłączył. Później znowu straciłam przytomność.
* Oczami Rafaelli *
Wyszłam z moim bratankiem Davim na spacer. Zobaczył psa i pobiegł za nim na ulicę. Prawie uderzyło go auto, ale ta wspaniała dziewczyna go uratowała. Zadzwoniłam po karetkę, przyjechała po 10 minutach. Zabrała ją do szpitala a ja pojechałam taksówką za ambulansem. Przedstawiam się, ale musiałam wyjść. Zadzoniłam do mojego brata Neymara, ale on nie dał mi nic powiedzieć po tym jak powiedziałam, że Davi miał wypadek. Podałam mu adres szpitala a on się rozłączył.
* Oczami Neymara *
Byłem na treningu, kiedy zadzoniła do mnie moja siostra Rafaella. Powiedziała, że mój syn Davi miał wypadek. Wpadłem w panikę! Podała mi adres szpitala, wybiegłem z treningu bez słowa i pojechałem do szpitala.
Neymar pojawił się w szpitalu. Od razu pobiegł do siostry, kiedy zobaczył Daviego całego i zdrowego był w niebowzięty, ale również zdziwiony.
- Powiedziałaś, że miał wypadek. - powiedział.
- Bo miał. Prawie. - odpowiedziała i opowiedziała mu całą historię.
- O mój Boże. Dobrze, że mu nic nie jest. A co z tą dziewczyną? - zapytał.
- Obudziła się, ale znów jest nieprzytomna.
- To co teraz mam dać jej autograf? - zapytał.
Rafa uderzyła go w głowę. - Zgłupiałeś? Ona uratowała ci dziecko, a ty chcesz dać jej autograf?! - powiedziała że złością.
- Masz rację. Podziękuję jej. Dam jej autograf, i pomogę jej puki nie wyzdrowieje. - odpowiedział.
- Mam taką nadzieję. A skąd wiesz, że ona cię w ogóle lubi? - zapytała z uśmiechem.
- Pff, to dziewczyna. Każda dziewczyna mnie lubi. - odpowiedział wyszczerzając się.
- Jesteś idiotą Ney. - powiedziała po czym znów uderzyła do w głowę.
- Tatusiu kim jest ta dziewczyna? - zapytał Daviś.
- To twoja bohaterka. - schylił się do synka i odpowiedział.
- Ona uratowała mi życie? - zadał kolejne pytanie.
- Tak Davi. Nigdy więcej tego nie rób, dobrze? Bo dostanę zawału. - powiedział cicho.
- Obiecuję. Chce żeby ta dziewczyna była moją przyjaciółką tatusiu. Może?
- Tak synku. Na pewno cię polubi. - uśmiechnął się.
- Tatusiu pamiętam jak mówiłeś mi o aniołach stróżach, że nas chronią, żeby nic nam się nie stało. Ta dziewczynka jest moim aniołem stróżem? - zapytał słodziudko.
- Można tak powiedzieć synku. - powiedział ze łzami w oczach ze wzruszenia.
Lekarz wszedł do mojej sali. Już nie byłam nieprzytomna i pamiętałam co się stało.
- Co z tym dzieckiem panie doktorze? - zapytałam.
- Wszystko w porządku. Chcę pani je zobaczyć? - zapytał lekarz.
- Oczywiście. Jest tutaj? - zapytałam.
- Tak. Davi ktoś chcę cię widzieć. - zawołał go lekarz. Malec wszedł do sali z Rafaellą.
- Cześć jestem Jess. - przedstawiłam się z uśmiechem.
Zanim się obejrzałam malec się na mnie rzucił, trochę bolało, ale nie mogłam odebrać mu tej frajdy.
- Miło mi Jess. Chciałam ci podziękować z całego serca. Uratowałaś mojego bratanka. Oczywiście pokryje wszystkie opłaty związane z rehabilitacją. - powiedziała wesoło Rafa.
- Mi też miło. Nie ma za co to małe dziecko, nic wielkiego. Nie trzeba. - powiedziałam z uśmiechem.
- Trzeba. Nic wielkiego? Nie żartuj sobie. Ojciec Daviego chciał ci osobiście podziękować. - powiedziała z jeszcze większym uśmiechem.
- No dobrze. Zrobiłam to co każdy by zrobił na moim miejscu. Jego ojciec? Jest tutaj?
- Tak jest. I jest ci bardzo wdzięczny. Był tam tłum ludzi a tylko ty się odważyłaś, nie każdy by to zrobił.
- Oj tam. - powiedziałam z rumieńcem.
- Davi chodź idziemy. Twój tata chcę z nią pogadać. - siłą odciągneła chłopca o mojego brzucha. Wyszli i zostałam sama. Davi posłał mi jeszcze buziaczka, odwzajemniłam gest. Po chwili wszedł ON wszedł Neymar.
- Cześć jestem Neymar. - powiedział z uśmiechem.
- Cześć jestem Jessica. Czy my się kiedyś nie spotkaliśmy? - zapytałam zdziwiona.
- Nie wiesz kim jestem? - zapytał jeszcze bardziej zdziwiony.
- Skądś cię znam, ale nie wiem skąd. - uśmiechnęłam się.
- Wow, to coś nowego. Naprawdę nie wiesz kim jestem? - zapytał.
- No nie wiem.
- Szok... - powiedział zdumiony.
- Kurde, powiesz mi wkońcu kim jesteś? - zapytałam z uśmieszkiem. - Jestem Neymar Da Silva Santos Júnior. Piłkarz FC Barcelony i Brazylii. - powiedział dumnie.
- O matko... Wiedziałam, że skądś cię znam... - powiedziałam bez uczuć
- Tylko nie piszcz, bo nie chcę, żeby zleciał się tu tłum dziewczyn. - powiedział cicho.
- Nie mam zamiaru. Co ty sobie wyobrażasz? Że każdy cię kocha i uwielbia? Mylisz się... - powiedziałam lekko zdenerwowana.
- Auć, milutka nie jesteś. - powiedział z miną podrywacza.
- Tylko dla ludzi, których po prostu lubię. - powiedziałam z zadziornym uśmiechem.
- Auć, robisz wrażenie... - dalej z miną podrywacza.
- Przestań to robić! - powiedziałam głośno.
- Ale co? - wyszczerzył te swoje zabójczo białe zęby.
- Patrzysz na mnie tymi zniewalająco pięknymi oczami, i myślisz, że mnie poderwiesz? Mylisz się... - zadziorny uśmiech powrócił na moją twarz.
- Przechytrzyłaś mnie, brawo heh... - powiedział z uśmiechem.
- Dobra teraz poważnie... Uratowałam twoje dziecko, jesteś wdzięczny, próbujesz być miły. Tu się kończy nasza historia... Wracaj do swojego idealnego życia księciu z bajki. - powiedziałam poważnie.
- Już chcesz się mnie pozbyć? - zrobił niby smutną minę.
- Tak. Teraz wynocha! Muszę odpoczywać niech Davi jutro przyjdzie. - powiedziałam i się uśmiechnęłam, on odwajemnił gest i wyszedł.
Postanowiłam sprawdzić komórkę. Miałam dwa nieodebrane połączenia od Eleny i sms, który brzmiał : " Przepraszam Cię Jessica, ale mam bardzo ważne spotkanie biznesowe. Nie będzie mnie 4 dni. Jak wrócę od razu się tobą zajmuję. Obiecuję! Kocham Cię! Uważaj na siebie! PS. Lodówka jest pełna, jakby co. Pieniądze są w czwartej szafce w kuchni jakbyś czegoś potrzebowała. Proszę nie zdemoluj mi domu. Do zobaczenia - Elena ". Postanowiłam, że nie powiem jej nic o wypadku. Nie chcę jej martwić, a po za tym czuję się dobrze. Odłożyłam telefon, położyłam się i usnęłam.
Ojej :( A ja się już przestraszyłam, że coś poważnego się stało ale na szczęście nie :)
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny :)
Jess i Ney, pierwsze spotkanie i juz do siebie pasują! ❤
OdpowiedzUsuńCzekam na next, cudny!:*