poniedziałek, 30 marca 2015

"Kurde, a już rozmyślałem jak namówić rodziców, żeby przerobić twój pokój na siłownię."
Weszłam na górę do swojego pokoju. Rzuciłam się na łóżko i zaczęłam się śmiać. Dlaczego się śmiejesz idiotko? - pomyślałam. Zaczęłam się pakować. Nie wiedziałam co dokładnie mam spakować... W Barcelonie jest gorąco, więc wezmę dużo spodenek, koszulek itp... Zaraz przecież ja mam tak mało spodenek, muszę jechać na zakupy... Zadzwonię do Lar - znowu pomyślałam, po czym złapałam telefon i wybrałam numer do przyjaciółki. Odebrała po 4 sygnałach.
- Cześć, już się stęskniłaś? - zapytała śmiejąc się.
- Tak! Żartuje, pojedziesz ze mną na zakupy? Muszę kupić kilka spodenek. Nie uwierzysz jadę do mojej siostry! - krzyknęłam.
- No coś ty?! - krzyczała.
- Serio! To jak z tymi zakupami? - spytałam po raz kolejny.
- Nie mogę. Przepraszam! Jutro wyjeżdżam a muszę się pakować i pożegnać. Przykro mi. - powiedziała zasmucona.
- Okej, rozumiem. Pojadę z mamą. - powiedziałam uśmiechając się.
- To dobrze, że się nie gniewasz. Muszę kończyć. Udanych wakacji! Kocham cię. - krzyknęła.
- Ja ciebie też. - odpowiedziałam i się rozłączyłam. Zeszłam na dół. Niechętnie zapytałam mamę czy pojedzie ze mną po jakieś spodenki. Oczywiście się zgodziła.
- To za pól godziny bądź gotowa. - powiedziała z uśmiechem.
- Ok. - odpowiedziałam wchodząc znów na górę.
Wzięłam prysznic, uczesałam włosy i wkońcu się przebrałam! Nienawidzę galowych ciuszków! Po prostu nienawidzę! Ubrałam luźne dresy i czarną bokserkę. Zeszłam na dół a mama już na mnie czekała. Pojechaliśmy na zakupy byłyśmy tam około 2 godziny. Wróciłyśmy zadowolone z wyjścia.
- Nie sądziłam, że kupisz aż 10 par spodenek. - roześmiała się Carolina.
- Ja też nie. - również się roześmiałam. Poszłam do pokoju i skończyłam pakowanie. Byłam gotowa na wyjazd. Wzięłam kąpiel. Dłuuugą kąpiel. Położyłam się a do mojego pokoju wszedł mój starszy brat, bez pukania. Nic nowego.
- Słyszałem, że wyjeżdżasz do Eleny. - powiedział wesoło.
- Tak, ale nie martw się tylko na wakacje. Nie pozbędziesz się mnie tak łatwo. - powiedziałam z zadziorą na twarzy po czym wystawiam mu język.
- Kurde, a już rozmyślałem jak namówić rodziców, żeby przerobić twój pokój na siłownię.  - powtórzył moje gesty.
- Haha. To ci się nie uda. - buchnęłam śmiechem.
- Żartowałem. Szczerze mówiąc to będę za tobą tęsknił, a raczej za dogryzaniem ci. - roześmiał się.
- Ja też. - uśmiechnęłam się.
- Dobra lecę młoda spać jutro mam meczyk a ty wyjeżdżasz. Przyjadę na lotnisko się pożegnać. - odpowiedział trochę zasmucony.
- Dobra. Obyście wygrali. - uśmiechnęłam się po czym Dylan opuścił pomieszczenie. Ułożyłam się wygodnie i usnęłam.


2 komentarze: